Zostałam nianią

No prawie…

Pracuję 2 razy w tygodniu po 12 godzin, często biore dodatkowe zmiany. To praca nocami, ma swoje plusy i minusy. No i nadarzyłą sie okazja, żeby dorobić. Koleżanka pracuje jako niania w polskojęzycznej rodzinie. Opiekuje się w porywach trójką dzieci, czyli jest w domu pracodawców 10 godzin, w międzyczasie odprowadza jedno do szkoły, drugie do przedszkola, po czym je odbiera. Z najmłodszym jest cały czas. Ma jednak dość. Dzieci są małe (2,4,5) i ponoć niełatwe w obsłudze. No zwyczajnie ma dość. Rodzina potrzebuje niani tylko do świąt, później mama idzie na macierzyński, a pomocą ma się zająć babcia.

No i super – pomyślałam. To tylko jakieś 6,7 tygodni, na pewno dam sobie radę te 2 razy w tygodniu i sobie dorobię. W sam raz na święta. No i pomogę, bo sprawa jest pilna, a ponoć nie mogą nikogo znaleźć. Pełna optymizmu poszlam na spotkanie.

No i pewnie dogadalibyśmy się, ale…Wszystko pasuje oprocz..kasy. Dostałam propozycję 70 funtów/dzień. Za 10 godzin. No cóż… Od razu powiedziałam, że to mało..Moim minimum jest…minimum. Szczerze i tak uważam, że to mało. Około połowa czasu to opieka nad dwójką lub trójką dzieci. Wszystkie są małe. Ale ok, minimum. Pani była zaskoczona. Zaczęła tłumaczyć, że przecież mam u niej wszystko zapewnione, np pieluchy też. Przypuszczam, że chodziło jej o koszty childminder czy coś. No cóż. Chilminder ma pod opieką więcej niż jedno dziecko, od każdego kasuje po 5 lub więcej/godzinę. W bawi się w opiekę jednego dziecka na raz, bo to się zwyczajnie nie opłaca. Bądź co bądz niania to luksus. Mnie nie było stać na taką opiekę, więc zdecydowałam się sama zająć własnymi dziećmi. Oczywiście tego już jej nie powiedziałam. Dziwię się jednak, ze oboje dobrze zarabiających ludzi (wiem, czym się zajmują) nie zastanawią się, że taka niania może mieć swoje dzieci i swoje rachunki do opłacenia. I wypadałoby płacić chociaż te minimum ( ktoś je po coś ustanowił, może też po to, żeby utrudnić możliwość wyzysku). Ja bym się wstydziła zaproponować w takiej sytacji mniej. Żadna childminder nie wyjdzie ich taniej..

No cóż.. Grzecznie pożegnaliśmy się, obiecali przemyśleć sprawę i odezwać się nazajutrz. Faktycznie otrzymałam od nich wiadomość, że ustalili z mężem, ze mogą zapłącić mi 75/dzień i proszą o przesłanie DBS i referencji. Tu już mnie aż rozbawili. Nawet nie stawką (bo przecież można negocjować), ale tym, że z góry przyjęli, że się zgodzę, Tu się zdziwili pewnie…

Nie szukam pracy na siłe, mogę zawsze dorobić w macierzystej firmie albo poszukać czegoś przez agencję. Zawsze za minimum minimum i legalnie. A tym rodzicom życzę powodzenia. Kto wie, może się jeszce odezwą, kiedy będą pod ścianą. Albo kogoś znajdą, choć ciężko będzie, bo właściwie każda dziewczyna, którą znam, pracuje. I wątpie, żeby szukała pracy na czarno, za tak niską stawkę. To już jednak nie mój problem. Nie uważam, zebym chciała wykorzystać ich trudna sytuację, raczej dbam o własne interesy.

I żeby nie było. Nie raz i nie dwa zajmowałam się dziećmi charytatywnie albo za malutka opłatą. Ale to były dzieci moich dobrych znajomych i nie traktowałam tego jako pracę, a raczej opiekę „przy okazji” i jako przyjacielską przysługę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *