Wymarzone wnętrze

Spędzam w domu większość swojego życia. Uwielbiam piękne wnętrza i chętnie przegladam strony, gdzie inni umieszczają zdjęcia swoich mieszkań.

Uwielbiam…

  • zdjęcia na ścianach
  • ponące świeczki
  • albumy ze zdjęciami
  • kolorowe ściany
  • dużo tkanin we wnętrzach
  • zioła w kuchni
  • i wiele wiele innych,,,

A co z tego mam we własnym domu?

Niewiele… Rok z rokiem mija, a ja wciąż nie nie zrealizowałam wizji swojego wymarzonego domu. Dlaczego? To nie jest kwestian pieniędzy, moją wizję można zrealizować stosunkowo małym kosztem. Brak czasu? Na pewno nie. Przy moim trybie życia czasu naprawdę mam pod dostatkiem. Więc?

I tu chyba pojawia się to słowo „JAKOŚ”. Jakoś żyję, jakoś się urządzam. Ale w tym wszytskim brakuje pasji, zaangażowania. Tak jakby wszytsko, czym sie otaczam, było tymczasowe i niewarte wysiłku ani uwagi. Taka bylejakość.. Szukam w życiu zupełnie czegoś innego, a olewam to, co jest mi najbliższe.

Owszem, podejmowałam próby uporządkowania swojego otoczenia, zrealizowania swojej wizji przytulnego życiowego, bezpiecznego gniazdka. ale nigdy nie doprowadziłam jej do końca. Nawet nie docierałam do połowy, bo ogarniało mnie zniechęcenie a w głowie huczała myśl: po co ci to ???

Bojkotuję sama siebie. Uparcie robię wszystko, żeby nie być szczęśliwa. Może zrealizowanie tej wizji wcale nie poprawiłoby mi samopoczucia. Dlaczego nigdy nie dociągnęłam tego do końca, żeby się przekonać? Możliwe, że okazałoby się to mrzonką, a ja miałabym jedno rozczarowanie więcej. Dlaczego jednak nawet nie spróbowałam?

Wszystko na pół gwizdka.. Całe moje życie jest na pół gwizdka…

Podjęłam próbę, żeby to zmienić. Skoro to,co dotychczas robiłam, nie przynosiło spodziewanego efektu, to nadszedł czas, żeby spróbowac czegoś innego.

No to zaczynam… Miał być salon, ale w końcu stanęło na tym, że zmienię korytasz/klatkę schodową. W tej chwili wnetrza są nudne, białe. Tak nam wszystkim odpowiadało. Mieszkaam jednak kiedyś we wnętrzu, gdzie pokoje w każdym pokoju były kolorowe. I to było naprawdę fajne, odważne. Mąż zgodził się na zmianę (a czy miał wyjście?:) i będę zaczynać. Akurat zaczynam od jutra urlop więc idealnie się składa.

A czemu przedpokój? No właśnie…Wiąże się to z projektem MAPA MARZEŃ (będę relacjonować). Jedyna duża wolna ściana jest właśnie na klatce schodowej i tam będziemy ją robić. Będzie do kompletu. Za kilka dni projekt powinien być skończony. Jestem ciekawa efektu:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *