Taka piękna i długa… cz. 2

Sprawy techniczne

Projekt ruszył pełna parą!

Jesteśmy już (prawie) na półmetku. Nie jest łatwo. To, co miało być łatwą zabawą okazało się skomplikowanym i bardzo czasochłonnym dla wszystkich zajęciem.

Po pierwsze sprzęt. Nasze komórki okazały się za mało odpowiednie, przede wszystkim dlatego, nie mają trybu slow motion. A bez tego trudno by było osiagnąć zaplanowany efekt. No to wymysliliśmy, że pożyczymy od znajomych iPhona, który ma świetną kamerę i da radę. Niestety nie wypaliło… Nie zdawałam sobie sprawy, że iPhone to rzecz bardzo osobista i nikt nam go nie pożyczy, bo włączając go miałabym dostęp do wszystkich danych właściciela, jego kont itp. No i trzeba było szukać innego pomysłu. Istnieją co prawda wypożyczalnie odpowiedniego sprzętu, no ale koszt… Nie da rady. Jako, że nie znamy żadnego youtubera, który pożyczyłby nam sprzęt, pozostało nam kupić coś. Zdecydowalismy się na używany goPro, z myślą, że może jeszce kiedyś dziewczyny z niego skorzystają.

Dalej.. rekwizyty i kostiumy. No cała masa się tego zebrała. Suknie, stroje mikołajkowe, garnitury dla chłopaków. No cóż, wszystkie dziewczyny sa zadowolone, bo okazało się, że nie mamy odpowiednich sukienek i trzeba nowe:) Najbardziej była skomplikowana sukienka B. Musiała być czarna i musiała się jej podobać, a o to niełatwo, bo B. po prostu sukienek nie nosi. Ostatecznie wybór padł ma moją piekną czerwoną sukienkę w wisienki. Sukienkę kupiłam latem, niestety okazała się za duża (mierzyć nie można było, a sklep w sąsiednim mieście). Na B. pasowała świetnie, tylko kolor… No więc skończyło się na farbowaniu i B. jest zadowolona. A. wyszukała wymarzoną suknię na Ebay, a ja kupiłam śliczną sukienkę vintage na zapaka.co.uk. Sukienki to oczywiście nie wszystko, było jeszcze kompletowanie strojów elfów i Mikołajek. No i jeszce inne, ale nie zdradzę co i jak, bo nie bedzie niespodzianki podczas oglądania.

Większość rekwizytów znalazła się w domu, unikaliśmy jak ognia zbędnych wydatków.

Osobna historia to piosenka. Pierwotnie miała śpiewać B. Utwór wydawał się na tyle nieskomplikowany, że uważaliśmy, ze podoła. Po paru próbach zrezygnowaliśmy z tego pomysłu. Najpierw okazało się, ze nigdzie nie ma nut z linią melodyczną, tylko akordy. To utrudnia naukę. A sama piosenka.. piękna, ale mamy zbyt mało czasu ( a raczej B. ma go zbyt mało), żeby można ją było porządnie przygotować. Stanęło na tym, że stworzyliśmy nasz rodzinny tekst, a zaśpiewa nam pani znaleziona na fiverr.com. Co prawda burzy nam to ideę kompletnie rodzinnego projektu, ale czasami trzeba iść na kompromisy. Skorzystaliśmy z usług tej Pani :

Manchester Singer | ARia (ariamusic.co.uk) i jesteśmy zachwyceni ze współpracy. Efekt przerósł nasze oczekiwania. Przy okazji nauczyliśmy się, ze tworzenie tekstu to niełatwa robota. Dopasowanie do melodii wyrazów, tak żeby zachować rytm, rymy i przekazać treść..No napociliśmy się, ale chyba wyszło nawet nawet…

No i postprodukcja.. Jeszcze przed nami:( Już teraz mamy materiałów co niemiara. Do obróbki użyjemy Adobe Premier. Ktoś z nas będzie musiał nauczyć jego obsługi. Padło na A., która już kiedyś stworzyła sama ciekawy filmik do szkoły. Pewnie ostatecznie i tak mąż będzie nad tym siedział, żeby wszystko wygładzić, ale póki co A. ma pole do popisu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *