Samotność

Dawno nie pisałam, a niebawem mija rok, od kiedy ten blog powstał. Nie, nadal nie jestem szczęśliwą, spełnioną kobietą. Nadal jestem bardzo samotną osobą.

Z zewnątrz może się to wydawac dziwne.. Mam męża, tworzymy naprawdę niezły związek. Mam czwórkę świetnych dzieciaków. Mam dalszą rodzine, z którą utrzymuję kontakt mimo mieszkania w obcym kraju. Mam calkiem sporo koleżanek na babskie pogaduchy. Obiektywnie mam tych ludzi calkiem sporo. A mimo to jest we mnie pustka..

Zawsze za mało, zawsze chciałąbym być u każdego na pierwszym miejscu. Cierpię strasznie, kiedy ktoś zapomina zadzwonić, nie ma czasu, żeby się umówić, nie jest dostatecznie blisko i często. Nie umiem stawiać granic, bo boję się odrzucenia. A odrzucana czuję się tak bardzo często… Doskonale wiem, ze większość to tylko moje wymysły i wyolbrzymienia. Obiektywnie wszystko potrafię wytłumaczyć, ale co z tego, kiedy to straszne poczucie samotności i odrzucenia i tak towarzyszy mi cały czas?

Wystarczy miłe słowo, propozycja spotkania itp. i już moje samopoczucie szybuje wysoko, wysoko. Na chwilę, na jakiś czas. Aż do następnego razu.

Nie mam prawdziwej przyjaciółki, ale chyba dochodzi do mnie, ze to nie ten czas. Nie potrzebuje przyjaciółki, ale osoby, która będzie w stanie wypełnić tę moją pustkę. A tego nie zrobi nikt. Do tego nie mogę być szczera, bo za bardzo się boję odrzucenia. Nie przyjmę konstruktywnej krytyki, tylko poczuję się jak śmieć.

Pracuję nad tym od dawna, raz jest lepiej, raz gorzej. Nawet postawiłam granicę, odważyłam się powiedzieć, ze coś mi nie pasuje. Kosztowało mnie to bardzo dużo. Efekt?

To już może w następnym wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *