Nadmorskie miasteczko – Looe w Kornwalii

Rzadko kiedy jeżdżę powtórnie w to samo miejsce. Jest tyle ciekawych miejsc, że chyba warto poznawać wciąż nowe i nowe okolice. Looe jest wyjątkiem – spodobało się nam wszystkim tak bardzo, że po roku wróciliśmy w tamte okolice na weekendowy wypad.

Samo miasteczko jest prześliczne – położone na wzgórzach, u ujścia niewielkiej rzeki o tej samej nazwie, zachwyca swoją architekturą. Uwielbiam takie klimaty – jakbym cofnęła się w czasie o kilka wieków. Wąskie uliczki, i kamienne, ściśnięte kamieniczki, ozdobione mnóstwem zieleni. Do tego mnóstwo łodzi, zapach nieco „rybny”( w pobliżu są przetwórnie) zapach i oczywiście wszechobecne kawiarenki (niektóre fantastycznie położone nad samą rzeką) – mogłąbym spacerować godzinami…

Informacje znajdziecie tutaj: https://www.visitcornwall.com/looe

Plaża

No a plaża… Piaszczysta, choć, kiedy przejdziemy się za sasiadujące z nią wzgórze to okaże się, że dalej to już tylko kamienie:) . Jest „ogrodzona” betonowymi „schodami”, na który można siedzieć albo i leżeć. Oczywiście w pobliżu są też lodziarnie, kawiarnie, dmuchańce.. Co kto lubi 🙂 My poprzestalismy na wodzie i piasku.

Warto spędzić na plaży cały dzień i obserwować przypływ i odpływ. Okaże się, że o pewnej porze dnia plaża jest naprawdę szeroka, by o innej fale dochodziły aż do tych granicznych „schodów”. W czasie odpływu okazuje się też, że w morze jest wyprowadzona kamienna kładka. W czasie przypływu znika. Przy tej kładce są dość wysokie skały, po których dzieci z przyemnościa się wspinały, można też kąpać się w malutkich jeziorkach pomiędzy nimi ( są często dużo cieplejsze niż morze wokół).

Nie wiem, czy do Loo jeszce wrócimy ( w końcu do obejrzenia jest jeszce kawał świata), ale szczerze to miejsce polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *