Koronawirus – ile to już tygodni?

Mija kolejny tydzień, a właściwie to miesiąc „szaleństwa koronawirusa”. Siedzimy w domu, w ogródku, wychodzimy z domu tylko do sklepu, no i czasami na spacer. RAZ wybraliśmy się na dłuższą wycieczke, do Malvern Hills. To była bardzo fajna odmiana po poruszaniu się w tak ograniczonej przestrzeni.

Chyba nie powinnam narzekać – jak na UK mam całkiem spory dom i ogródek. W ogródku infrastruktura dla dzieci – piasek, trampolina,huśtawki. W końcu w tym roku znalazł się czas i zapał, żeby ten ogród uporządkować. Nasza landlord zgodziła się pokryć koszty materiałów, więc wzięliśmy sie do roboty. Mamy porządek i nowy trawnik. Zainwestowalismy też w ogrodową huśtawkę (moje marzenie od lat) i hamak (marzenie męża i jego prezent urodzinowy). Nigdy w życiu nie spędziłam tyle czasu na zewnątrz… Co roku to sobie obiecywałam, a jakoś nigdy nie wychodziło..

Na pewno w domu nie jest cicho ani spokojnie – nasza szóstka jest bardzo dynamiczna. Szczerze mówiąc obawiałam się trochę tej sytuacji – to nie wakacje, nie ma gdzie sie wyrwać, zmienić otoczenie, a w pespektywie ileś tygodni skazani na własne towarzystwo. O dziwo, dzieci radzą sobie całkiem nieźle. Zajęć szkolnych mają sporo, poza nimi potrafią znaleźć sobie zajęcie. Oczywiście, od czasu do czasu wspominają, że tęsknią za koleżankami, ale ogólnie radzą sobie.

Czytałam, że w czasie izolacji można się wiele o sobie dowiedzieć. Stwierdzam, że to prawda. Nie spodziewałam się, że tak mało będzie brakowało mi spotkań, imprez itp. Mnie, której życie (a właściwie myśli) obracały się właśnie wokół tego. Bardzo, bardzo źle się czułam, kiedy z nikim nie byłam umowiona na grilla, imprezę albo choćby kawę. Utrzymywanie życia towarzyskiego to była osią mojego życia i ile by tego nie było, zawsze było mi mało. Zawsze wiedziałam, kiedy wracały moje depresyjne nastroje – pojawiało się poczucie dotkliwej samotności i silna potrzeba kontaktu z innymi ludźmi.

A teraz tego nie mam – od wielu tygodni z nikim się nie spotkałam i… żyję. To dla mnie zaskoczenie i to bardzo przyjemne. Odkrywam, że da się żyć dla siebie i swojej rodziny, że do przeżycia nie są inni aż tak bardzo, bardzo niezbędni, a i brak życia towarzyskiego nie powoduje u mnie depresji.

Z drugiej strony izolacja zweryfikowałą znajomości. Utrzymuję coraz intensywniejszy kontakt z jednymi osobami, z innymi coraz słabszy. Czasem dochodzę do niewesołych wniosków, dla kogo jestem ważna, a dla kogo nie. Niestety najbliższa znajomość, jaką tu mam, chyba nie przetrwa tej próby. Muszę pogodzić się z myślą, że czas przestać walczyć o uwagę. 5 lat chyba wystarczy. Nie byłoby to chyba aż takie smutne, gdyby nie fakt, że inwestując akurat w tę znajomość tak wiele, nie poświęcałam uwagi innym. I teraz niewiele mi zostanie. Mam już jednak dość starania się, dawania siebie nie otrzymując za wiele w zamian. Tak, tak, użalam się nad sobą. Przyjaźń i koleźeństwo zawsze były dla mnie niemal najważniejszymi sprawami w życiu i smutno mi, uświadamić sobie, jak niewiele udało mi się w tym aspekcie zbudować.

Często mam ochotę wrócić do starych trybów i na siłę niejako utrzymywać wszystkie znajomości, żeby tylko nie być sama, W głowie wciaż gdzieś jeszce mam przekonanie, że człowiek samotny jest bezwartościowy. Tylko ktoś, kto ma dużo przyjaciół jest KIMŚ. Przyajciele i znajomi to są nasze lustra, które mówia nam, na ile jesteśmy wartościowi. To inni muszą nam powiedziec, że jesteśmy fajni. Stop. Jeśli ktoś żyje z takimi przekonaniami ,to jest cholernie trudno uczciwie sobie powiedzieć, że to nie tak, że można inaczej, że mozna czuć sie dobrze we własnym towarzystwie. Cholernie trudno jest uczciwie przyznać, że często męczysz się w towarzystwie tych ludzi.

Wie, wiem, w czym leży problem – dopóki nie będę przyjaciółką dla samej siebie, nie będę potrafiła tworzyć takich więzi z innymi. Pracuję nad tym i uważam, że izolacja uświadomiła mi, że naprawdę robię postępy. To pocieszące…Z drugiej strony jeszcze wiele przede mną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *