Egoizm?

Depresja i lęki potrafią zdominować życie. Do tego stopnia, że w życiu zaczyna rządzić egozim.

W rozmaitych artykułach psychologicznych podkreśla się rolę „pozytywnego egoizmu” Zachęca do przyjrzenia się sobie, swoim uczuciom, zajęcia się SOBĄ. Oczywiście, to jest bardzo ważne. Ale nie można przesadzić.

Życie człowieka z problemami najczęściej już z natury jest egoistyczne. Negatywne myśli, okropne lęki, nieprzyjemne uczucia, poczucie beznadziejności i wszystkie inne atrakcje powodują, że siłą rzeczy trzeba być skupionym na sobie, To nie tak łatwo odrzucić taki balazd. To, co dzieje się wewnątrz, zabiera bardzo wiele sił. A jeszce więcej próba radzenia sobie z tym wewnętrznym chaosem.

Takie stany domnują, zabierają przestrzeń. Trudno skoncentrować się na otoczeniu, kiedy cała uwagę pochłania próba okiełznania wewnętrznych demonów. Z zewnątrz wygląda to tak, jakby się nic nie robiło, odgradzało od innych. A często to walka, aby przetrwać kolejny dzień. Brak sił, żeby pozwolić sobie na jakiekolwiek konfronracje, bo jest ryzyko, że można dopuścić do siebie jeszcze jakieś nowe uczucia.

Z boku wygląda to tak, jakby myślało się wyłącznie o sobie. Co mnie boli, co mnie może pocieszyć. Co jeszce mogę dla siebie zrobić, żeby poczuć się choć odrobinę lepiej i nie oszaleć?

Ciężko być wtedy z innymi. Jest się ciałem, ale nie duchem.

Czasem można też wymyślać miliony zajęć i aktywności, aby w wirze planowania, umawiania, załatwiania zapomnieć o tym, co w środku boli..

A gdzie wtedy są bliscy? Niestety daleko. Oczywiście, nie ma tu premedytacji ani świadomego olewania. Alejest niezamierzony egoizm. To Ja jestem najważniejsza.

Przeczytałam ostatnio książkę, która daje mi do myślenia. Pojawiła się w niej propozycja, aby spróbować dla odmiany nie myśleć o sobie, ale o innych. I czerpać z tego siłę. Niby proste i banalne. A jednak zdałam sobie sprawe, że pogrążając się we własnych problemach, niechcąco zapominam o innych. Bo liczę się JA i moje nieszczęście. Robię wszystko, żeby poczuć się lepiej. Ale przy okazji zaniedbuję tych, którzy są wokół mnie….Postanowiłam spróbować czerpać siłę z radości, którą sprawiam innym. Odwrócić uwagę od siebie. Nie rezygnować, ale właśnie odwrócić, skupić też na bliskich memu sercu osobach.

To w sumie straszne, że taka oczywistość dopiero teraz do mnie dotarła, Ale to bardzo dobra droga – wzajemne przekazywanie dobrej energii:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *