Deklaracja niepodległości

Wydawać by się mogło, że niemal czterdziestolatka, mająca dom, pracę, dużą rodzinę nie ma rozkminek typu: dlaczego nie mam. „bratniej duszy”, najlepszej kumpeli, grupy psiapsiółek itp. Kiedyś o tym pisałam. Wspominałam, ze w tym swoim poszukiwaniu straciłam siebie. Nie pozwalałam sobie na wyrażenie własnego zdania, żeby czasem się nie pokłócić, ba nawet nie doprowadzić do jakiejkolwiek konfrontacji, bo jeszce ktoś uzna, ze jestem głupia itp.

Kilka dni temu nadarzyłą sie okazja, że wypróbować swoją nową „ja” i zobaczyć,co się stanie,czy przeżyję:)

Mam koleżankę, która ma fioła na punkcie bycia szczupłym i nigdy się z tym nie kryła. Moja rodzinka, no cóż, po wiosennym lockdownie, każdy ma kilka kg za dużo niestety. Nie czuję się z tym dobrze, ale przyjdzie pora, żeby się tym zająć.

Najmłodsza córeczka jest wiecznie głodna. Może jkaiś skok rozwojowy, nie wiem. Nie jest otyła, ale troszkę tłuszczuku tu i ówdzie ma. Kilka tygodni temu nauczyciel ze szkoły zadzwonił z prośbą, żeby dawać jej więcej jedzenia, bo się skarży. Poczułam się strasznie, choć jej wyglą naprawdę nie świadczy o braku jedzenia. Obiecałam dopilnowac śniadań i więcej przekąsek wkładać do śniadaniówki. Więcej skarg na ten temat nie było.

No i opowiadam o tej sytuacji koleżance a ona pyta, czy moż enie powinnam przyzwyczajać jej do życia z uczuciem głodu, ze tak byłoby dla niej lepiej…

No i taka ja jeszce kilka miesięcy temu pewnie pokiwałaby głową i przyznała jej rację (potem zrobiłabym po swojemu i zarazem dręczyła siebie, ze jestem złą matka i znów robię coś nie tak).

Tym razem jednak wzięłam głęboki oddech i spokojnie powiedziałam, ze mam inne zdanie, że nie wyobrażam sobie głodzić pięcioletniego dziecka i będę dawać jej tyle,ile widać potrzebuje.

Nie powiem, miałam obawy, że się obrazi, skrytykuje. Ale moje dotychczasowe podejście nie sprawdzało się, czym więc ryzykowałam?

Spotkałam się z nią na świątecznej imprezie. Po kilku drinkach wróciłyśmy do tamtej sytuacji. Usłyszałam: no w końcu!!!! W końcu mówisz co myślisz:) Poczułąm się naprawdę dobrze:) Można mieć własne zdanie, niekoniecznie zgodne ze zdaniem innych i wcale nie zostać odepchniętą. Fajnie było to wypróbować na własnej skórze:)

A tak poza tym to ta impreza z przyjaciółmi okazała się kompletnym fiaskiem. Tzn. zakończenie.. Ale to w nastepnym wpisie..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *