Bajka o elfie

Uczestniczę w warsztatach „Spotkanie z moim wewnętrznym dzieckiem”, prowadzonymi przez Justynę Łukaszuk Justyna Lukaszuk | Facebook

Temat „wewnętrznego dziecka” przewija się w moim życiu od lat, odkąd podjęłam próby wyjścia z depresji i złych schamatów. I zdaję sobie sprawę, że ten temat nie jest rozwiązany. Każda próba nawiązania z nim kontaktu boli, a umysł robi wszystko, żeby tych prób po prostu nie było. Zmiana wymaga wysiłku, a umysł dąży do tego, żeby tego wysiłku nie było.

W ramach warsztatów mamy napisać bajkę o elfie,czyli bajkę o naszym dzieciństwie.

Oto moja bajka:

Dawno, dawno temu żył sobie elfik zwany Mitkiem. Był bardzo wesoły i pogodny, nigdy nie sprawiał rodzicom kłopotu. Żył w świecie marzeń i baśni. Dnie spędzał wymyślając historie i czytając, czytając, czytając…Miał bardzo fajną, ciepłą mamusię, a taty się trochę bał, choć i jego bardzo kochał. Mały elfik bał się czasem, że mama ich zostawi po którejś kłótni z tatą. Generalnie elfik był szczęśliwy i spokojny, choć zawsze czuł się nieco samotny. Czuł, że nie pasuje do tego świata. Trudno mu było mieć przyjaciół, więc ciągle o nich marzył. W swoim wewnętrznym świecie był otoczony przyjaciółmi, nosił piękne suknie i żył wśród przyrody. Elfik czuł się inny od innych, ale zawsze wierzył, że kiedy dorośnie, to wszystko bedzie inaczej. Wszystko samo magicznie sie ułoży. Jak w książkach…Tymczasem cieszył się tym, co miał. Uwielbiał odwiedzać babcie, bawić się na dworze z siostrą, bawić się lalkami. Żył w świecie bezpiecznym i pewnym. Od czasu do czasu do jego duszy wkradał się strach, kiedy widział płaczącą mamę…I tak sobie elfik żył…Do czasu...

Kiedy miał 1 1 lat, zdarzyło się coś, co sprawiło, że przestał być pogodny i ufny. Przestał mieć dziecięcą duszę. Mama odeszła – dosłownie i na zawsze. I elfik poczuł się jeszce bardziej samotny. Przestał być pewny świata. Zrozumiał, ze nie ma prawa marzyć i być szczęsliwy, no bo jak ??? Skoro jego mamę spotkało takie nieszczęście…? Elfik zrozumiał, że nie ma prawa wykrzykiwać swojej rozpaczy, bo przecież ktoś musiał być silny…Inni płakali, szczególnie jej młodsza siostra, a ktoś musiał się nimi zaopiekować. Zrozumiał, ze nie może pozwolić sobie na zaufanie, na wściekłość i na żal… Czuł, że żeby przetrwać i uzyskać aprobatę, to nie wolno mu było płakać i histeryzować, trzeba było być dobrą dziewczynką, nie oskarżać, nie obwiniać, nie być wsciekłą. I tak wszystkim naokoło było wystarczająco trudno. Elfik zrozumiał, że nie ma się na kim oprzeć – mama umarła, a tata płakał. Nie można mu było dostarczać jeszcze więcej cierpienia. Elfik czuł, że nie może więcej uważać, że świat bez bezpiecznym miejscem. Wszyscy chwalili elfika, że jest taki dzielny, ale tylko on wiedział, że ma na sobie skorupę, która pozwala mu przetrwać. Nie nalezy ufać i się otwierać, bo każa zła emocja mogłaby rozbić ten delikatny pancerz i dopuścic do tego, żeby cały środek się rozsypał. Życie elfika zmieniło się, musiał się dostosować. Tata nie radził sobie ze swoimi emocjami, też starał się przetrwać. Nie potrafił wczuć się w sytuację elfika. Zapadła milcząca umowa, że nie rozmawiamy o tym, co nas boli najbardziej. Nie poruszamy tego tematu. Pozornie wszystko sie jakoś układało – wszystko poukładane i zaplanowane. Ale w tym wszytskim pozostał strach i brak odwagi do wyrażania włąsnych uczuć, a potem własnego zdania i własnych opinii.

Elfik stawał się coraz bardziej zamknięty w sobie i coraz bardziej odizolowany, bo tata elfika najbezpieczniej się czuł, kiedy miał swoje córeczki blisko siebie. Nie bardzo rozumiał, że elfikowi i jego siostrze potrzebni sa też inni. Elfik coraz więcej żył w świecie marzeń i baśni. Nie było nikogo, kto by mógł zniszczyć skorupę i pokazać elfikowi, że nie jest ona niezbędna. Nikogo, kto mógłby mu powiedzieć, że ma w sobie siłę, moc i odwagę. Nie pomogło, kiedy tata poznał swoją drugą żonę. Niezbyt interesowała się elfikiem i jego siostrą. Była tylko o jakies 8 lat starsza od elfika, więc była za stara na przyjaciółkę a za młoda na „ciocię”. Elfik tym bardziej czuł sie odsunięty. Stał się mniej wazny dla kolejnej osoby – taty, a nie było nikogo, kto mógłby pomóc uporać sie mu z tą sytuacją. Więc elfik stwarzał sobie coraz grubszą i grubszą skorupę. Później w życiu elfika pojawiały się osoby, które potrafiły naruszać pancerz. a był on już tak sztywny, że nawet małe draśnięcie powodowało, że powstawały blizny, które nie goiły się prawidłowo. Tych blizn było coraz więcej i więcej. Przy „złej pogodzie” skorupa i wszelkie blizny bolały jeszcze bardziej. Czasami tak bardzo, że skorupa pękała i to powodowało jeszcze większy ból. Elfik je sklejał, wymyślał nowe opatrunki i metody przeciwbólowe. Wiedział, że wyjściem byłoby rozbicie i zniszczenie skorupy, ale nie był na to gotowy. Skorupa była bezpieczniejsza. Nie wyobrażał już sobie bez niej życia. Źle się z nią czuł..Inni też wyczuwali skorupę. Czuli, ze ich uczucia odbijają się, ale nie dochodzą do wnętrza elfika.

Elfik przez lata pracował na to, żeby pancerz był coraz bardziej elastyczny i przepuszczał to co dobre i wypuścił z wnętrza strach. Tak, żeby w końcu mógł odetchnąć pełną piersią, nieskrępowany i czujący się fantastycznie sam ze sobą. W życiu elfika pojawiali sie ludzie, którzy bardzo chcieli mu w tym pomóc, ale bardzo neilicznym udawało się choć trochę przebić. Bardzo mało komu elfik na to pozwalał. Większość po pewnym czasie czuła ten pancerz i odchodziła…Elfik pracuje nad tym, żeby móc poczuć się znowu małym elfikiem, wrócić do czasów, kiedy czuł się dobrze sam ze sobą i akceptował wszystko, co go otacza. Pracuje nad tym, żeby móc pozwolić sobie na zły dzień, na narzekanie, na nielubienie kogoś, na szukanie wsparcia. Pracuje nad ty, żeby mały i dorosły elfik były zawsze razem i wzajemnie się wspierały.

2 myśli na “Bajka o elfie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *