Angielski Szczeliniec, czyli Hawskone Park Follies

Wybierałam się do tego miejsca już chyba od roku. I zawsze coś… A to lało, więc bez sensu…A to któreś z dzieci chore, więc nie można… A w końcu lockdown… Ale w końcu udało się:)

https://www.hawkstoneparkfollies.co.uk/

Wyobrażałam sobie, że Follies Park to taki polski Szczeliniec w Górach Stołowych. Uwielbiam tamte okolice, więc skoro stosunkowo niedaleko można coś podobnego zobaczyć, to czemu nie:) Niestety, jak to zwykle bywa, zdjęcia nie końca oddają rzeczywistość. Szczeliniec to to nie jest. Ale i tak warto było tam pojechać. Dzieci zachwycone, a i ja miałam coś dla siebie. Ale po kolei.

Wstęp jest płatny. Płaci się od samochodu (my płaciliśmy 26 za samochód do max 7 osób, za auto do 3 osób jest opłata 20). Nie ma w tej chwili możliwości zakupu biletów w kasie, trzeba online. Na miejscu dostaje się natomiast mapkę z oznaczeniem trasy i najciekawszych miejsc. Dla dzieci jest dodatkowa atrakcja – na trasie są pochowane Trolle, a przy nich literki. Literki mają utworzyć hasło. Pomysł ciekawy, ale wykonanie takie sobie. Tablice z Trollami sa zbyt widoczne ( w ogóle nie trzeba się wysilić, żeby ich poszukać), a hasło synek odgadł juz po 3 pierwszych literkach.

Warto wybrać suchy dzień, bo po deszcach to średnio byłoby tam chodzić, pewnie sporo błota i ślisko.

Na początku trasy jest kawiarnia i bezpłatne toalety. Na przejście całej trasy potrzebowaliśmy około 4 godzin, ale w tym był te długi piknik i zabawy z dziećmi. Tras do wyboru jest sporo, zależy ile mamy czasu i sił. Od razu mówię, ze nawet najdłuższa proponowana trasa jest najzupełniej do przejścia dla niezbyt chętnej do pieszych wędrówek pięciolatki.

Na początku mijamy mały plac zabaw (aktualnie nieczynny) i dalej trasa wiedzie przez piękne laski i łagodne wzgórza. Po drodze są do czytania tabliczki z ciekawostkami i małe atrakcje dla dzieci. Całkiem ładnie, choć ja czekałam na skały i góry, a te były dopiero w drugiej części trasy, znacznie ciekawszej, bo były tam i wąskie mostki, i głębokie kamienne wąwozy, i piękne panoramy. Generalnie im dalej tym ciekawiej.

Punktem kulminacyjnym są tarasy widokowe na skałach, no i jaskinie. Uprzedzono nas, że potrzebne będą latarki, ale nie sa konieczne. W jaskiniach (niezbyt wysokie, za to mają kilka odnóg i korytarzy) jest skąpe oświetlenie, ale wystarczające. Byliśmy tam godzinę przed zamknięciem, było już pusto i okazało się, że to świetne miejsce do zabawy w „chowanego” 🙂 Puste, ciemnawe korytarzyki, kąty zupełnie ciemne, wnęki i zakamarki. Zgubić się nie da rady (wyjść jest kilka, ale wystarczyo ustalić zasadę, że nie opuszczamy jaskiń) i można się bawić. Polecam!

Przy wejściach do jaskini są piękne miejsca widokowe i stoły piknikowe. Jest też w pełni wyposażona toaleta. Dzieci wspinały się po skałach, a ja relaksowałam przy kawie (zabranej z domu, na górze nie ma już żadnego punktu gastronomicznego).

Wrócić do parkingu można prostą trasą w pół godziny. Dzieci były już zmęczone, więc poszły z mężem najkrótszą drogą. Ja natomiast miałam niedosyt i wybrałam najdłuższą, godzinną i tę właśnie polecam. Przeszłam ją w jakieś 40 minut, była bardzo malownicza, choć nieco się zasapałam. Ale warto było.

Cała wycieczka byłą bardzo udana, choć miłośnicy gór mogą czuć pewnien niedosyt. Idealne miejsce na rodzinną plenerową wycieczkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *